Wiadomości24.pl

Włatców biznes, czyli potęga marketingu „Włatców móch”?

autor: Damian Kazak, 6 marca 2009

Czesia, głównego bohatera serialu Bartka Kędzierskiego, wraz z jego przyjaciółmi – Konieczką, Anusiakiem i Maślaną można spotkać wszędzie. Są już różnego rodzaju serialowe maskotki, zapachy samochodowe, kubki, zeszyty, piórniki, przybory szkolne, smycze, pamięci przenośne – pen-drive, koszulki, plecaki, torby podróżne… Jednym słowem: biznes się kręci.

Biznes na Czesiu kręci się bardzo szybko. Gadżety na aukcjach internetowych sprzedawane są w zawrotnym tempie, a aukcji wciąż przybywa. W salonach Empik dodatkowe gadżety dostępne są od niedawna, lecz tutaj sprzedaż wszystkiego co związane z serialem także jest duża. – Najchętniej kupowane są breloki z Czesiem, kubki oraz zapachy – mówi Krystyna Dądalska z płockiego salonu Empik. – Klienci kupują to co jest tańsze. Serialowe maskotki nie sprzedają się tak dobrze, jak reszta.

I nie ma co się dziwić. By sprawić sobie małą maskotkę z Czesiem, Konieczką, Anusiakiem bądź Maślaną trzeba wydać co najmniej 30 zł! Na aukcjach internetowych ceny są porównywalne. Niektóre maskotki (np. mówiący Czesio) sprzedają się za ponad 200 zł.

Serial „Włatcy Móch” zdobył wielką popularność. Prawdopodobnie nie ma młodej osoby, która dziś nie zna Czesia. – Myślę, że to dobrze, że mamy wreszcie taki serial i takich wyrazistych i lubianych bohaterów, którzy są rodzimej produkcji – mówi Ewelina Kitlińska, ekspert ds. marketingu i public relations z „More than Marketing”. – Dotychczas byli to tylko bohaterzy zza granicy – mówi.

Jak twierdzi Ewelina Kitlińska o sukcesie serialu jak i gadżetów, które są z nim związane są cechy głównych bohaterów. – Są oni zabawni i wzbudzają sympatię – mówi Kitlińska. – Te wszystkie cechy pokazują, że ludzie naprawdę lubią realia, które są przedstawiony w taki sposób. Gadżety filmowe sprzedają się tylko wówczas, kiedy udany jest film – mówi Ewelina Kitlińska – Na przykład mimo stałej popularności książek Sapkowskiego oraz ekranizacji Wiedźmina nie było tak wielkiego szału na wiedźminowe gadżety tak samo jak te z Włatców – dodaje.

Według Eweliny Kitlińskiej, Ekspert ds. Marketingu takie działania, jak stworzenie serialowych gadżetów są całkiem naturalne: – Każdy kieruje się chęcią zysku na tym, co się sprzedaje – mówi ekspert – Jeśli jest popyt, to dobrze, gdy jest on zaspokojony – twierdzi.

Lecz na serialowych gadżetach nie zarabiają tylko ich twórcy. Na przykład Czesia można spotkać także na Krupówkach. Aby sobie zrobić z nim zdjęcie trzeba zapłacić pięć złotych. Jak zawsze problemem są także towary nielegalne. – W ostatnim czasie zgłosiliśmy naruszenie praw autorskich, które dotyczyły ośmiu aukcji internetowych – mówi Marta Bier, producent serialu „Włatcy Móch”. – Największy problem mamy w tym momencie z likwidowaniem nielegalnych gadżetów z miejskich targowisk. Istną plagą, z którą w tym momencie walczymy jest sprzedaż np. na podwrocławskim targowisku.

Według Eweliny Kitlińskiej, prawa autorskie w Polsce nie są w ogóle respektowane. – Świadomość społeczeństwa w tej sprawie jest na bardzo niskim poziomie – mówi Kitlińska. – większość z producentów, którzy produkują lub będą produkowali takie produkty nie ma praw do korzystania z wizerunku bohaterów serialu oraz marki i uzyskiwania korzyści majątkowych z tego tytułu, ale – niestety – takie działania nadal będą spotykane w naszym kraju – twierdzi Kitlińska i dodaje: – Dopóki nie będzie np. edukacji dotyczącej praw autorskich, to te prawa respektowane nie będą.

Moda na gadżety związane z serialami, czy filmami przechodzi do normalności. – Należy się spodziewać, że ta moda przyjmie się u nas, jak każda inna – mówi Ewelina Kitlińska. – Tak, więc do czasu, kiedy będzie popyt na wszelkie gadżety, artykuły będą sprzedawane. Na razie nie zanosi się na jakiekolwiek zmiany dotyczące gadżetów „Włatców Móch”. Możemy najwyżej spodziewać się, że już wkrótce w naszym domu zawita czajnik lub lodówka z podobizną Czesia…