Integracja

Kto kogo szuka?

autor: Joanna Dembińska, 1 marca 2008

Agencje rekrutacyjne prześcigają się w wymyślaniu metod, jakimi mogłyby dotrzeć do potencjalnych pracowników. Większość sposobów to pilnie strzeżone tajemnice. Nie warto więc pytać head-huntera, skąd wziął nasz numer telefonu.

W ciągu dwóch lat liczba bezrobotnych w Polsce zmniejszyła się o 1,5 min. Stopa bezrobocia według GUS w październiku 2007 roku była na poziomie 11,3 proc. Rynek pracy stopniowo przekształca się w rynek kandydatów.
– Osoby szukające pracy mogą dziś przebierać w ofertach – twierdzi Ewelina Kitlińska z Hays Poland. – Jest coraz mniej osób skłonnych zmienić pracę i aktywnie jej poszukujących. Rekruterzy są zgodni, że brakuje pracowników na każdym szczeblu – począwszy od stanowisk najniższych, a skończywszy na top managemencie.

Kreatywnie
Agencje rekrutacyjne nie mogą narzekać na brak zleceń. Ich popularność rośnie, gdyż pracodawcy często są bezradni. Okazuje się, że ogłoszenie o pracy w gazecie czy na portalu nie wystarcza. Agencje proponują więc nowatorskie metody dotarcia do kandydatów.
– Nie można czekać, aż kandydat sam do nas przyjdzie, to rekruter musi wymyślić jak najbardziej kreatywny sposób na dotarcie do niego ? mówi Roma Zgłobik z Randstad.
Firmy doradztwa personalnego i pośrednictwa pracy korzystają z baz danych kandydatów, którzy rejestrują się w nich przez internet. Zamieszczają też ogłoszenia w prasie i na branżowych stronach internetowych. To dziś nieefektywne, więc sięgają po niestandardowe sposoby: reklamę w środkach komunikacji, przeszukiwanie społeczności internetowych typu GoldenLine czy LinkedIn, oraz angażowanie się w branżowe fora internetowe.
Firma Randstad stworzyła nawet tzw. mobilny oddział rekrutacyjny. Dwaj konsultanci jeżdżą do małych miast i na wsie, i tam organizują akcje rekrutacyjne – rozwieszają plakaty, spotykają się z kandydatami i sprawdzają ich kwalifikacje. Tego typu metody są coraz częstsze, a każda sprawdza się w innym przypadku.
– Trudno tu o uogólnienia – mówi Zgłobik. – Każda rekrutacja jest inna i wymaga indywidualnego podejścia.

Kto tu rządzi?
Wydawać by się mogło, że to pracownik dyktuje warunki. Henryk Michałowicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich, mówi wręcz:
– Pracodawca, który nie dopieszcza swojego pracownika, godzi się niejako na jego odejście do konkurencji.
Nie wszyscy podzielają ten optymizm. Kamila Puchała z Competitive Skills od 9 lat związana z branżą doradztwa personalnego, uważa, że dotyczy to tylko najlepszych pracowników. Firmy nie obniżają wymagań i nie godzą się na pierwszego z brzegu kandydata.
Ewelina Kitlińska zauważa z kolei braki kandydatów do pracy w określonych branżach: w sektorze budowlanym, finansowym, IT i nowoczesnych technologii. Dotarcie do nich okazuje się trudne i właśnie w takich przypadkach agencje sięgają po headhunting i direct search.
Mieści się w nich dzwonienie do określonych firm i próby dotarcia do osoby zajmującej określone stanowisko, przeszukiwanie społeczności internetowych i branżowych portali, a także pytanie znajomych. Dla head-huntera znajomości w branży, którą obsługuje, często okazują się kluczowe. Gdy dotrze się do określonych osób, pozostaje mu przekonanie ich do zmiany zatrudnienia. Kamila Puchała nie ukrywa, że najczęstsza motywacja dotyczy wynagrodzenia.

[…]
Pełna treść artykułu dostepna u Wydawcy.