Dziennik Bałtycki

W poszukiwaniu specjalisty

autor: Anna Kisicka, 24 października 2007

Inżynierowie budownictwa, informatycy oraz wszelkiej maści specjaliści od finansów – to najbardziej w tej chwili poszukiwani na rynku pracy fachowcy z wykształceniem wyższym. Tak jest dziś, ale jak będzie za trzy, cztery lata, gdy świeżo upieczeni żacy ukończą studia?

W każdej z kilku agencji pracy, z jaką się skontaktowaliśmy, odpowiedź na pytanie o najbardziej poszukiwanych przez pracodawców fachowców była identyczna: potrzeba ludzi związanych z budownictwem.

-I chodzi tu zarówno o osoby, które niekoniecznie mają wykształcenie, ale mają uprawnienia do obsługi różnych urządzeń i pojazdów budowlanych, jak i o absolwentów techników z konkretnymi zawodami czy o inżynierów związanych z budownictwem – mówi Katarzyna Chorzewska z poznańskiej firmy InterCadr.

– Jeśli mowa o absolwentach politechnik, to pracodawcy szukają nie tylko tych, którzy mają konkretne umiejętności techniczne. Duże wzięcie mają także szefowie projektów – dodaje Ewelina Kitlińska z warszawskiej firmy Hays, zajmującej się głównie pośrednictwem w zatrudnianiu wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Tej ostatniej tendencji nie ma co się dziwić, bo szef projektu musi nie tylko znać się na budownictwie, ale też potrafić zorganizować pracę ludziom, czy często zadbać też o terminowe dostawy materiałów. Taka osoba przyda się na każdej budowie, od których przecież w Polsce ostatnio po prostu się roi.

– A przy tym wiadomo przecież, że po otwarciu się rynków pracy w Europie wielu polskich fachowców wyjechało, więc w kraju brakuje specjalistów od budownictwa – mówi Ewelina Kitlińska z Hays. – Poszukujące ich firmy musiały więc podnieść wysokość proponowanych płac. Wbudownictwie wzrosły one średnio o 30 procent. Znam jednak i takie przypadki, gdy oferowane pensje podskoczyły o 50 procent i osiągnęły poziom zarobków w zachodniej Europie.

Najbardziej pożądani przez pracodawców fachowcy Pracownicy Hays są przekonani, że wielu Polaków pracujących za granicą nie zdaje sobie sprawy, że decydując się na powrót do kraju, mogą zarobić tyle, ile w dotychczasowym miejscu.

– Niedawno w Londynie odbyły się targi pracy – mówi Kitlińska. – Nasza firma wystartowała tam z kampanią po hasłem „Wracaj do Polski”. Chcieliśmy uświadomić naszym rodakom, że w kraju mogą liczyć na godziwe zarobki.

Zanim jednak Polacy emigranci zaczną wracać do ojczyzny, fachowcy budowlańcy, którzy zostali na miejscu, będą mogli przebierać w ofertach. Dla pracodawców oznacza to nie tylko konieczność podwyższenia proponowanych pensji.

– Firma szukająca pracownika, musi się dziś bardzo szybko decydować – mówi Chorzewska z InterCadr. – Mamy bardzo dużo sytuacji, gdy np. tydzień po rozmowie z kandydatem firma chce go zatrudnić, ale okazuje się, że ten przyjął już pracę gdzieś indziej. Tylko nieco mniej komfortową sytuację mają w tej chwili w Polsce informatycy.

– Oni także są bardzo poszukiwanymi fachowcami, ale w porównaniu z sytuacją – powiedzmy, sprzed roku czy dwóch, w tej branży szuka się osób o bardzo już wąskiej specjalizacji: np. znających świetnie jeden konkretny program – mówi Katarzyna Chorzewska. Poza budowlańcami i informatykami bardzo pożądanymi na rynku pracy są finansiści.

– Wszelkiej maści: od księgowego, po doradcę finansowego – usłyszeliśmy w Advisory Group TEST Human Resources. – Ze znalezieniem pracy żadnego kłopotu nie będą mieli też lingwiści, którzy znają dwa, trzy języki obce.

[…]
Pełna treść artykułu dostepna u Wydawcy.