Ukraina – Rumunia – Węgry

Maj 2008

Wyjazd z najbardziej zwariowanymi ludźmi, jakich kiedykolwiek poznałam. Odbywał się według planu bardzo ogólnego, szczegółami się nikt nie przejmował. Ale za to wzruszyło nas spotkanie z Polakami żyjącymi w Kołomyji od czasów, gdy należała jeszcze do Polski, podobnie jak wiele świadectw tego, że kiedyś tam były nasze ziemie. Związek Radziecki starannie dbał o to, by zniszczyć wszelkie oznaki odmienności narodowej.

Ciekawość Rumunii przemijała z każdym kilometrem przebywanym po rozkopanych drogach. Ktokolwiek sądzi, że na Ukrainie są paskudne drogi, ten nie był w Rumunii. Za parę lat, gdy kraj bedzie odremontowany, będzie fantastycznym miejscem na aktywne spędzenie czasu. Miejmy nadzieję, że zachodni, hałasliwi turyści wciąż będę się bać wilków i Drakuli – tak, jak boją się teraz.