Norwegia

Najbardziej pamiętam to, że było potwornie zimno. W środku lata, w lipcu. A noc nigdy nie była kompletnie czarna. Dzień zaczynał szarzeć dopiero koło północy. To było bardzo mylące, bo wieczorem zawsze zatracało się poczucie czasu.
Po tygodniu życia w rygorze bardzo porannych pobudek, szybkiego robienia śniadania, zwijania namiotów, długich przejazdów samochodem oraz wieczornego rytuału gotowania obiadokolacji, rozbijania namiotów i max. 5 minut prysznica za 20 koron norweskich, marzyłam o tym, żeby wrócić do domu. Żeby spać wreszcie w swoim łóżku, nie przejmować się, że namiot stoi na spadku, a w nocy będę czuć pod karimatą każdy kamyczek. Ba, marzyłam, żeby wrócić do pracy, by nie musieć wstawać o 6 rano.
Generalnie było fajnie, a Norwegia jest naprawdę pięknym krajem o wciąż czystej, nieskażonej przyrodzie. Niepojęte, że Norwegowie tak potrafili podporządkować sobie i uczynić funkcjonalnym ten nieprzyjazny kawałek lądu. Nie tylko Polak potrafi. Potomek Wikinga również. Tylko my nie mamy petrodolarów.

A zdjęcia poniżej nie tylko są z Norwegii, ale także ze Szwecji i Kopenhagi.